Polemika

Moda na Szweda, czyli Potop Szwedzki

Już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem napisania tego tekstu. Innym dobrym tytułem, może mniej spektakularnym, mogłoby być wszystkim dobrze znane porzekadło: „cudze chwalicie, a swego nie znacie”.

Chyba wszyscy twórcy larpów, albo większa część z nich, uległa pewnej modzie. Zaczęło się od tajemniczych jeepformów i niesamowitych skandynawskich larpów. Potem na Innych Sferach, jedym z głównych gości był Frederic (jeden z twórców osławionych jeepów). Następnie my zapraszamy Frederica na SPOTa, by w tym samym roku Copernicon gościł Mike’a Pohjole (twórcę szkoły Turku). Wszyscy nagle zapragneli mieć swojego Skadynawa – wybuchła „moda na szweda„.

Nagle wszstko co z północy stało się lepsze, stało się symbolem niedoścignionego ideału gry fabularnej na żywo.

Do tego zapewne przyczyniła się wydana w Danii ksiazka pt. „NORDIC LARP„, której recenzja pojawiła się w LARPERZE #5.

Larpy z północy są naprawdę fascynujące, ale na dłuższa metę chyba nie przypadną szerszemu gronu polskich odbiorców. Skandynawska mentalność jest zupełnie inna niż nasza. Np. Duńczycy są najszczęśliwszym narodem na świecie więc, moim zdaniem, ciężkimi i smutnymi larpami próbują sobie zapewnić dawkę negatywnych emocji, którą Polakowi dostarcza nasza szara rzeczywistość (jesteśmy przecież narodem pesymistów 🙂 ).

Polscy Twórcy larpów mniej się starają. Mało jest larpów takich jak Geas, gdzie wszystko jest mocno dopracowane. Paru MG naprawdę się stara, reszta sobie olewa sprawę (mniej lub bardziej). Larpy „konwentowe” jeszcze bardziej pogarszają sprawę – bo tam mamy do czynienia z wolną amerykanką i loterią. Na konwentach ciężko o przygotowanych graczy i wiele innych rzeczy.

Co warto brać od sąsiadów, to mistrzowskie przygotowanie gier. Klimat, miejsca, dopracowanie rekwizytów, strojów – wszystko to co składa się na oprawę larpa. Co do samych pomysłów i koncepcji byłbym bardziej ostrożny – igranie z psychiką ludzką to nie zabawa i może skończyć się fatalnie dla graczy jak i MG.

Ponadto, z jednej strony chcemy wprowadzać skandynawskie larpy, ich techniki, szkoły Turku, Dogmy. A nasi szanowni gracze mają to wszystko gdzieś. Oni mają problem z podstawami. Nie znają fundamentalnych pojęć i się w tym gubią. Tutaj bardziej przyda się „praca u podstaw” a nie od razu z grubej rury wprowadzanie larpów eksperymentalnych.

Czy na prawdę jest sens tak ściągać wszystko z północy? Nie możemy mieć własnego stylu? Własnych szkół? Nie mówię tu o odrzucaniu czegokolwiek tylko na inteligentnym korzystaniu z pomysłów zza granicy. Jako przykład dobrej szkoły larpowej podam tekst Dracana o filmowych scenariuszach – genialny „polski produkt”. Będziecie mogli o nich przeczytać w najnowszym LARPERZE”.

PS. Tak wiem, że przemycam reklamę larpera:) Mam nadzieję, że to zrozumiecie.

Advertisements

2 thoughts on “Moda na Szweda, czyli Potop Szwedzki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s